Kiedy tak „wyłam” do mojego pokoju wszedł tata.
-Co się stało słoneczko- zapytał z troską
-Nie dostałam się-powiedziałam wskazując ręką na laptop z
otwartą listą.
-Pokaż to- wziął komputer do ręki i zaczął czytać- Ellie ,
ale przecież ty tu jesteś zapisana.- powiedział .
-Co.?!-wyskoczyłam z łóżka , patrząc na listę. Ojciec miał
rację. Okazało się, że byłam zapisana przy numerze 40. Zaczęłam krzyczeć i
piszczeć z radości. Od razu chwyciłam telefon i zadzwoniłam do mojej
przyjaciółki, która po tej informacji rozłączyła się i od razu do mnie
przybiegła, gdyż nie mieszkała daleko ode mnie . Weszłyśmy na moją skrzynkę
mailową i przeczytałyśmy regulamin, który przysłali mi organizatorzy konkursu.
-Możesz wziąć jedną osobę towarzyszącą!- wykrzyczała ze
zdziwienia Em. Wiedziałam o co jej chodzi, chciała żebym ją zebrała ze sobą. W
sumie to kogo innego miałabym wziąć. Przecież to z nią jestem najbardziej zżyta
. Ale postanowiłam się z nią trochę podroczyć.
-Ojej! Laura się ucieszy.- powiedziałam, po czym
Em posmutniała mina.- Żartowałam debilko!- dodałam. Moja kumpela zaczęła
się cieszyć, jak wariatka. Gdy się uspokoiła
czytałyśmy dalej. Dowiedziałyśmy się , iż wylatujemy do Londynu
pierwszego dnia wakacji. Będziemy mieszkać ( wraz z innymi tancerzami ) w
jakimś ogromnym domu, podobnym do hotelu. Cały czas z twarzy nie schodził nam
uśmiech, gdyż zostało 8 dni do końca szkoły.
-Ohh. Nie mogę się doczekać! Jeszcze tylko 8 dni i spotkam
Nialla, a ty Harry’ego!- krzyczała moja przyjaciółka.
-No ja też. Tylko trzeba zapytać Twoją mamę, bo mój tata już
się zgodził, kiedy wysyłałam zgłoszenie, bo wiedział , że się dostane. –
powiedziałam, na co od razu banan zeszedł z jej twarzy.
-Właśnie. Oby się zgodziła. Przecież wiesz jaka jest moja
mama. Zawsze widzi ciemną stronę jakiegoś pomysłu.
-Damy radę, a wiesz co … chodźmy teraz do ciebie i miejmy
już to za sobą.- powiedziałam
-Okey, ale ostrzegam- odpowiedziała, po czym skierowała się
w stronę wyjścia.
Szłyśmy w ciszy, rozmyślając co powiemy pani Lauren. W końcu
trzeba było zmierzyć się z trudem. Przekroczyłyśmy próg drzwi prowadzących do
domu mojej przyjaciółki. Jej mama , z tego co mówiła Em jest dziś w dobrym humorze. A więc
zaczęłam:
-Dzień dobry. Przyszłyśmy do pani z pewną sprawą.
-Cześć Ellie. To o co chcecie mnie spytać.?- odpowiedziała z
uśmiechem. Potem sprawę przejęła Emily:
-A więc mamo.. Ellie zapisała się do konkursu tanecznego, w
którym dostała się do dalszego etapu. I żeby walczyć dalej o wygraną , czyli
tańczenie na koncertach One Direction i tak dalej musi wylecieć na całe wakacje
do Londynu. Okazało się , że może zabrać jedną osobę towarzyszącą i
pomyślała o mnie , a że jestem jej
najlepszą przyjaciółką to muszę ją wspierać. I chciałam się spytać czy mogę
lecieć z nią. ?- powiedziała.
-No córeczko… hmm… Macie oby dwie po 18 lat. I jesteście
pełnoletnie , uważam , że to dobry pomysł , żebyś się trochę usamodzielniła.
Tylko powiedz mi ile będzie kosztował bilet na samolot.?- zapytała pani Douson.
-Mamuś! Dziękuję! Bilety Ellie dostanie za darmo. –
odpowiedziała radośnie Em.
-Dobrze. To kiedy wylatujecie.?- spytała matka mojej
kumpeli.
-W dzień zakończenia roku szkolnego. O 15:00 mamy wylot z Poznania.
– odpowiedziałyśmy jednocześnie.
Dwa dni przed wylotem postanowiłyśmy iść na większe zakupy.
Weszłyśmy do centrum i zaczęłyśmy biegać
od sklepu do sklepu , wybierając przy tym pełno ciuchów. Wiedziałam, że podczas
eliminacji będą imprezy, więc postanowiłam kupić sobie kilka ubrań , które
mogłabym na nie włożyć. A więc kupiłam, jak na razie kilka kompletów na treningi i parę innych modnych ciuszków. Teraz nie musiałam się już martwic co włożyć. Byłam
zadowolona z zakupów, tak samo jak Em. Ona też wybrała sobie świetne ubrania.
Kolejny dzień minął tak szybko- pomyślałam, kiedy po udanych
zakupach wylegiwałam się na kanapie. Włączyłam telewizor, pooglądałam jakieś
filmy i poszłam spać. Rano obudziły mnie hałasy z dołu. Włożyłam kapcie i poszłam
sprawdzić , co wyrwało mnie ze snu. Moim oczom ukazał się tata, który robi
naleśniki. To był piękny widok. Pierwszy raz widziałam, jak gotuje. Od śmierci
mamy zawsze obiady robiła mi gosposia – Catherine . A teraz.? Sama nie mogę w
to uwierzyć.
-Tato .? Od kiedy ty gotujesz.?- spytałam
-Hm.. no bo już jutro wyjeżdżasz i chciałem ci zrobić
niespodziankę- odpowiedział.
-I się udało- powiedziałam z uśmiechem, po czym sięgnęłam po
jednego naleśnika. Zrobiłam pierwszy gryz i mnie zatkało- Tato to jest pyszne!-
wykrzyknęłam- Czemu nie mówiłeś , że umiesz gotować.?
-No wiesz.. zanim jeszcze mama zginęła, możesz nie pamiętać
, bo miałaś wtedy 4 latka byłem zawodowym kucharzem . Ale kiedy Anna (bo tak
nazywała się moja mama) odeszła, przestałem interesować się gotowaniem.
Chciałem zamknąć ten etap w życiu.. ale
teraz dopiero zrozumiałem, jak bardzo za tym tęsknie.
-Ohh… tato- powiedziałam i przytuliłam ojca.
Zjadłam jeszcze kilka dokładek i poszłam się spakować:
- Hmm.. bielizna jest, skarpety są, kilka pidżam mam, swetry
są, bluzki z krótkimi rękawami są, sukienki są, bluzki są, szorty są,
spódniczki są, zdjęcie mamy jest, kilka par szpilek, trampek, sandałów są , biżuteria
jest, kupione rzeczy ze wczoraj są itd. – mówiłam sama do siebie. Obym tylko niczego nie zapomniała.
Popakowałam się jeszcze chwile, a potem umówiłam się z Em w Mcdonalds. Poszłam
do knajpki , zamówiłam sobie shake’a i
po 5 minutach przyszła moja „siostra” .
-Hey. Przepraszam za spóźnienie, ale jeszcze się pakowałam
na jutro .
-Okey. Nie ma sprawy.- odpowiedziałam. Siedziałyśmy jeszcze
chwile, a potem każda rozeszła się w swoją stronę. A że była 22:00 to poszłam
do domu. Posiedziałam chwilę na twiterze
, poszłam się umyć, a potem spać. Rano obudził mnie dzwonek.
-Ahh.. to już dziś- pomyślałam, po czym zwlekłam się z
łóżka. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i poszłam na zakończenie. Ze szkoły
wyszłam o 13:00. Szybko wróciłam do domu, ostatecznie sprawdziłam czy wszystko
mam. I musiałam już iść. Nie zdążyłam się nawet przebrać. W sumie nie
wyglądałam źle, bo miałam na sobie białą z czarnym, ozdobnym kołnierzem koszulę
włożoną w jeansowe szorty i czarne
platformy. Podjechaliśmy pod dom Em, która właśnie żegnała się z mamą , po czym
wsiadła do auta. Na lotnisko zajechałyśmy o 14:30. Pożegnałam się z moim tatą i
ruszyłyśmy w stronę bramki.
-I zaczyna się nasza przygoda- powiedziałam półszeptem.
Rozsiadłyśmy się wygodnie w fotelach i po 5 minutach samolot
wystartował. Leciałam już nie raz samolotem, wie nic sobie z tego nie robiłam.
Pogadałam chwilę z Em , a potem włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam piosenki
One Dierction.
-Wstawaj śpiochu.. już jesteśmy- powiedziała radośnie Em.
-Okey, już – powiedziałam,
po czym zaczęła się przeciągać.
Wyszłyśmy z samolotu, zabrałyśmy nasze walizki i naszym
oczom ukazało się ogromne lotnisko . Szłyśmy szukając kogoś , kto miał nas
odebrać. Wtedy zauważyłam jakiegoś szofera , który trzymał tabliczkę z
napisami: Parks i Douson.
-O patrz!- wskazałam ręką na tego pana- to na pewno po nas.
-Tak. To chodź- powiedziała moja przyjaciółka i pociągła
mnie za rękę
Podeszłyśmy do niego, a on zabrał nasze walizki. Szłyśmy w
ciszy i weszłyśmy do autobusu, w którym było dużo innych dziewczyn.
-Pewnie one też się dostały- pomyślałam. Większość z nich wydawała się być miła. Ale jedno
mogłam stwierdzić : wszystkie są bardzo ładne. W sumie to tak jak ja, ponieważ
urodę odziedziczyłam po mamie. Zawsze każdy chłopak się za mną oglądał. Jechaliśmy
jakieś 20 minut, po czym wyszłyśmy, a naszym oczom ukazał się ogromny, piękny
dom. Jakaś pani w okularach zaprosiła nas do środka. Weszłyśmy do ogromnego
holu , w którym było kilka kanap. Kazała nam usiąść , więc tak zrobiłyśmy.
Zaczęła omawiać zasadny, które nas obowiązują, ale ja nie zbyt słuchałam.
Wspomniała także o treningach , które rozpoczniemy za tydzień.
-Ale zajebiście. Mamy tydzień wolnego. Może spotkamy
chłopaków z 1D.- pomyślałam.
Zaraz potem z wyobraźni wyrwała mnie ta babka , usłyszałam
jak mówiła coś o chłopakach.
-…….. i mają dość dużo na głowie, więc nie wiem czy na razie
ich zobaczycie.
Widać było wyraźnie, że każda z dziewczyn posmutniała, ale
pani Camille ( bo tak miała na imię) powiedziała, że na pewno ich zobaczymy
jeszcze bardzo dużo razy. Zaprowadziła nas do naszych pokoi , muszę przyznać :
są świetne. Takie duże i nowoczesne, w każdym jest garderoba,własna łazienka i dwie sypialnie.
Poszłyśmy z Em przywitać się z innymi dziewczynami i większość jest miła.
Poznałyśmy: Amy i Sarah, które bardzo polubiłyśmy. Umówiłyśmy się z nimi jutro
na zwiedzanie Londynu. Pochodziłyśmy jeszcze chwilę po domu, pogadałyśmy w
naszym pokoju i poszłyśmy się umyć. Niestety nie mogłam zasnąć, bo nasi
sąsiedzi zrobili sobie imprezkę o 4:00 w nocy.
-Nie ma co.- pomyślałam.
-Idź i poproś żeby ściszyli. – powiedziała zaspanym głosem
moja kumpela.
Co miałam zrobić.?? Byłam trochę zła i nawet nie ubrałam
niczego na siebie tylko wyszłam na korytarz w samej obszernej bluzce i figach. Zapukałam
do pokoju, z którego wydobywały się dźwięki i kiedy drzwi się otworzyły:
zaniemówiłam.
To jest świetne *-*
OdpowiedzUsuńChociaż przewiduje co będzie dalej , to i tak nie moge doczekać się następnego rozdziału :P