sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 1 . ♥


I … akcja, krzynkęła moja przyjaciółka włączając  przy tym przycisk nagrywania. Wtedy usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki  Mohombi’ego – Addicted . Zaczęłam tańczyć w rytm muzyki.  Rozpoczęłam  delikatnie, robiąc kilka wyczynowych figur akrobatycznych. Dopiero przy refrenie pokazałam dużo ruchów hip-hopowych. Zatańczyłam najlepiej jak tylko mogłam . Zanim się spostrzegłam był już koniec song’a . Postanowiłyśmy z Em przejrzeć go ostatecznie .
- Zatańczyłaś niesamowicie!- wykrzyknęła. Na całe szczęście byłyśmy same w sali treningowej i nikt nas nie usłyszał.
-Oj przestań . To co wysyłamy.? – zapytałam
-Oczywiście.- odpowiedziała.
Sięgnęłam po laptopa, zaczerpnęłam powietrza i wysłałam. Bałam się, że się nie dostane. Bardzo mi na tym  zależało, gdyż uwielbiałam   One Direction , a wiedziałam , że  to może być jedyna okazja do zostania ich tancerką .Otóż, oni zrobili konkurs na cały świat w poszukiwaniu najlepszych tancerek, które mogliby zatrudnić. Najpierw trzeba było wysłać filmik z twoim tańcem, potem (jeśli się dostałaś) pojedziesz na całe wakacje do Londynu i tam odbędą się końcowe eliminację. Dlatego właśnie zapisałam się do konkursu.  Od dłuższego czasu zastanawiałam się, jak by to było dostać się dalej. W regulaminie pisało, iż wyniki zostaną ogłoszone za 2 tygodnie.
-Nie ma co. Sobie trochę poczekam- pomyślałam .
-Halo .. żyjesz .?- Em zaczęła mi wymachiwać rękoma nad twarzą.
-Jasne. Tylko trochę się zamyśliłam- odpowiedziałam.
-Nie masz czym się przejmować. Na pewno się dostaniesz!- pocieszała mnie.
-A co jeśli nie?! Przecież wybierają ludzi z całego świata. Jest mała szansa, że wybiorą dziewczynę z miasta w Polsce.-nie dawałam za wygraną.
-Nawet tak nie myśl! Pamiętasz Twoja mama zawsze mówiła…
-„To możli­wość spełnienia marzeń spra­wia, że życie jest tak fascynujące. ”- dokończyłam za nią. W sumie to miała rację. Przecież przez jedną klęskę , nie mogłabym zrezygnować z tańca. To całe moje życie. To dzięki mamie tańczę, bo to po niej odziedziczyłam ogromny talent. Kiedy jeszcze żyła, obiecała mi że zabierze  mnie na scenę i razem z nią zatańczę. Może jeszcze nie wspomniałam, ale swego czasu moja mama tańczyła na broadway'u, jednak zrezygnowała z kariery gdy zaszła w ciąże . Miała ją potem kontynuować, ale przedwcześnie zmarła, gdyż wykryto u niej guza i nie potrafiła już z nim walczyć. Miałam wtedy 10 lat. Ciężko mi było się z tym pogodzić, na szczęście miałam bliskich, na których zawsze mogłam i mogę polegać.
-No właśnie, więc podnoś tyłek i idziemy na zakupy!- powiedziała.
-Ok.
Jeny, jak ja uwielbiam zakupy! Kilka godzin chodziłyśmy po poznańskim centrum. Przypomniało mi się, iż idziemy za tydzień na osiemnastkę Laury i nie mam co ubrać. Oznajmiłam o tym Emily, on także nie miała kreacji. Kiedy szłyśmy przez sklep, w oczy rzuciła mi się ta sukienka : 







Uznałyśmy, że będę w niej wyglądać bosko, ponieważ miałam długie i zgrabne nogi, a ta sukienka sięgała do połowy ud. Następnie przeszukałam jeszcze parę wieszaków i dla przyjaciółki znalazłam to:






                       


Jak widać jestem dobra w szukaniu. Dokupiłyśmy jeszcze parę dodatków  i postanowiłyśmy iść do mnie.
-Tato, jesteśmy!- krzyknęłam przekraczając próg drzwi.
-Cześć Ellie. Jak było na zakupach.?-przywitał mnie buziakiem w czoło. Odkąd mama odeszła ojciec bardziej się mną troszczy. W sumie to się nie dziwie przecież jeśli  mi by coś się stało, nie miałby już nikogo.
Pokazałyśmy kupione rzeczy i poszłyśmy do mojego pokoju. Pogadałyśmy chwile i weszłyśmy na Twitera , wtedy zauważyłam jak One Direction robi twitcam'a. Bez zastanowienia zaczęłyśmy oglądać. Nie mogłyśmy opanować śmiechu, kiedy Niall coś palnął i chłopacy wysypali mu chrupki, które jadł. Jego mina była bezcenna. Na chwile włączyłyśmy  jakiś film i poszłyśmy spać. Nazajutrz Em poszła do domu i rozpoczął się weekend. Nawet nie kiwnęłam palem, a ten tydzień już zleciał.
Rano obudziłam się z dobrym humorem.
-Dziś impreza Laury- pomyślałam. Miałam nadzieję , że spodoba jej się mój prezent. Kupiłam jej śliczne platformy i wisiorek ze szczerego srebra z napisem  : „LOVE”. Zeszłam na dół, zjadłam śniadanie, weszłam na fb , posiedziałam przed telewizorem i spostrzegłam się , że to już  16:30 , a urodziny były na 18:00. Wiedziałam, iż na imprezie mojej przyjaciółki ma pojawić się jakaś rodzina z Anglii. Szczerze mówiąc to chętnie ją poznam.  Ubrałam się, uczesałam, delikatnie wymalowałam i usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam , że to moja kumpela, bo miałyśmy iść razem na tą imprezę.
-Gotowa- spytała mnie stojąc w drzwiach
-Tak, tylko wezmę torebkę- odpowiedziałam.
Sięgnęłam po czarną kopertówkę i ruszyłyśmy pieszo, gdyż lokaj był nie daleko. Kiedy zaszłyśmy na miejsce , widać było, że impreza się dopiero rozkręca. Weszłyśmy do środka, oczywiście nie obyło się bez chwalenia wyglądu, składania życzeń i przytulania się. Potem impreza szła na całego. Alkohol lał się litrami. W pewnym momencie mi się coś przypomniało
-A gdzie jest ta rodzina z Anglii.?- spytałam się Laury.
-Niestety, nie mogła dojechać- odpowiedziała smutno.
Dowiedziałam się , że nie widziała tej cioci i dwóch kuzynów , odkąd skończyła 5 lat. Niestety kontakt się urwał , kiedy się przeprowadzili do innego miasta. Pogadałyśmy jeszcze chwile, a potem podszedł do mnie mój przyjaciel Piotrek i zaprosił mnie do tańca.
-Jasne, chodź!- odpowiedziałam.
Kołysaliśmy się w rytm muzyki  , a późneij rozbolał mnie brzuch. A że było po 04:00 nie mogłam po nikogo zadzwonić, więc nie zostało mi nic innego, jak poprosić Piotrusia. Oczywiście zgodził się bez problemu. Wziął mnie na ręce i odniósł do łóżka. Dał mi buziaka na dobranoc, pożegnał się i poszedł. Rano obudziłam się z wielkim kacem, ale gdy udało mi się już go zwalczyć, usiadłam do kompa i pooglądałam telewizję. I tak mijały kolejne dni, aż w końcu..
-To już dziś!!!- obudziłam się i popędziłam po laptopa. Dzisiaj miały być ogłoszone wyniki, co do konkursu , w którym zespół One Direction miał znaleźć ( podajże ) 16 tancerek. Najpierw miało dostać się 40 osób i to one miały walczyć o tą prestiżową nagrodę. Czym prędzej wpisałam stronę, od której zależała moja przyszłość.
-Załadowała się- powiedziałam ze strachem i radością w jednym.
Po kolei zaczęłam czytać nazwiska dziewcząt, które się dostały. Nidzie tam mnie nie było. Dojechałam do 39 numerka i …
-To koniec.- pomyślałam. Nawet nie chciało już mi się sprawdzać ostatniego numeru, bo wiedziałam, że to nie będę ja. Sama nie wiem czemu, bo obiecywałam sobie być silna , ale strasznie się popłakałam. Miałam nadzieję , że kiedyś moje marzenie się spełni . Tak bardzo chciałam spotkać One Direction. Ale cóż, życie toczy się dalej..

1 komentarz: